Siwy Jar

SIWY JAR

Przezwisko bierze się od jednego z duchów składających się na ostateczną esencję Trygława w księdze Welesa. Takie tam dziełka o podważanej starożytności, pisane, jak się powszechnie uważa, zupełnie nie wiadomo po co?

Wracając do Siwego Jaru: duch ów odpowiada za podświadomą pamięć poprzednich wcieleń. Skłania osoby urodzone w dniach jemu przyporządkowanych do wielu działań krystalizujących wiedzę gromadzoną przez całe inkarnacje.

Taki układ powiązanych ze sobą skojarzeń, w których ukryta jest silnia. Ale to oczywiście tylko pozornie. Nie zamierzam nikogo przekonywać, że ukryte jest w tych wymysłach ziarno prawdy.

Tak się składa, że urodzony zostałem w czasie takiego właśnie podmuchu rodzenicowego, który nosi to miano: Siwy Jar. Jednego z kilkudziesięciu dwóch, a każdy z nich niesie nadprzyrodzone super moce — jeśli im uwagę poświęcić... co czyni ten, kto wie, że tak można i jak to zrobić?

A moje wcielenia? Do których ostatecznie też świadomością dotarłem, znacznie później niż zajmowałem się wdrukowanymi sprawami, którymi nie wiadomo po co (?) MUSIAŁEM się zająć... kręciły się wokół tajemnych pism, właśnie. 'właśnie' – słowo miazga. Początek tego pragnienia pojawił się albo 600 lat p.n.e, albo 1300. Ten czas tak szybko leci! Ale gdzieś w swoich runicznych i głagolicowych dziennikach mam zapisane co i jak, i z czym w chwilach, gdy baczniej poświęcałem się dokumentacji?. Może kiedyś rozwinę. Docelowo uczono mnie mocy pisma w drugiej połowie XIII w. na Słowiańszczyźnie Zachodniej. I do wtedy wyuczonej umiejętności odwołuję się teraz, gdy całe lata zajmowałem się tym nie wiadomo po co (?). MUSIAŁEM! To oczywiście tylko na wskroś przeszywające przeświadczenia, które zamieszczam tu co najwyżej, jako świadectwo.

To co jest istotne, to przydatność. Nie wątpię, że jeden na 10 tysięcy zechce to liznąć budując swoją potęgę. Jeden na sto 1000-cy to liźnie i wykorzysta wyżej niż się spodziewał, a jeden na milion zrobi to tak, że twórcom tych znaków opadłyby kopary. Mam nadzieję, że jestem słaby z matematyki, a sam zaznasz tego zadziwienia, przyciągania i olśnienia, które mnie pochłonęło na całe wieki. A co najmniej na kilkanaście lat w 'terażytności'.

Szczęściem: większa część pracy została już w naszych wymiarach dokonana. Ojej! Ileż mógłbym tu jeszcze pisać o tym(?), co dla tych, którym te słowa są wprost powierzone — nie trzeba pisać już ani słowa!

Na koniec uwaga:
W obecnym układzie to ścieżka słowiańska. Znaczy dla rdzennych Słowian. Co może zabrzmieć rasistowsko. Broń boże! Natomiast praktyka wykazuje, że muszę to podkreślić. Osoby o innym pochodzeniu narażają się na cierpienie wynikające z przepiętrzenia natężeń narządów własnej duszy. Technologia łagodnego przepiętrzenia jest w powijakach. Nie ma nikogo ze śmiałków, kto by sobie z tym ostatecznie nie poradził, ale nie jest ani łatwo, ani przyjemnie. A dla Słowian to jakby wiatr w skrzydła.

Script logo
Design marcinkaczmar.pl